bartlomiej golebiewski podyskutujmy

Prawie każdy z nas grał kiedyś na konsoli lub komputerze w jedną z popularnych serii gier piłkarskich. Jedną z charakterystycznych cech takiej gry jest sterowanie każdym zawodnikiem wybranej drużyny podczas meczu. Dokonujemy wielu wyborów, nieraz w trudnych sytuacjach. Podajemy, wchodzimy w drybling, strzelamy bramki, bronimy. Możemy wybrać każdą drużynę na świecie i zwyciężyć z nią we wszystkich możliwych rozgrywkach. Podczas takiej gry to my jesteśmy „mózgiem” i „centrum dowodzenia” swojego zespołu. To my myślimy za każdego z 11 swoich zawodników. „Podaj”, „strzelaj, „wrzuć”, „wracaj”, „podaj do Jaśka”, „zmień stronę”, „nie kiwaj”. To tylko kilka z mnóstwa komunikatów słyszanych co weekend na wszystkich poziomach, we wszystkich kategoriach wiekowych rozgrywek piłkarskich w Polsce. Też jesteśmy „mózgiem” i „centrum dowodzenia”. Jakie są różnice pomiędzy dwiema przedstawionymi sytuacjami? To chyba oczywiste i każdy z Was trenerów to wie. Jednak nie każdy z nas się do tego stosuje i bardzo często zdarza się, że wirtualną rozgrywkę przenosimy na rzeczywiste boiska.

mikolaj patek podyskutujmy

Pewnie większość z Was, gdy przeczyta powyższy tytuł stwierdzi, że będę koncentrował się tylko na futsalu… i wcale mnie to nie dziwi. Przyznaję Wam rację tylko częściowo, ponieważ skupię się na elementach piłki nożnej halowej, które można wykorzystać w szkoleniu piłkarskim grup dziecięco-młodzieżowych.

Podczas grudniowej Lech Conference w Poznaniu jeden z uczestników zadał trenerowi Czesławowi Michniewiczowi pytanie „skąd czerpać »nieksiążkową« wiedzę trenerską?”. Pytanie ciekawe. Pomyślałem, że to dobry temat na krótki tekst. Podczas konferencji wykorzystywano nowe technologie, pytania zadawało się za pomocą Twittera. Czesław Michniewicz, odbiegając trochę od założonego tematu dyskusji, komentował użycie nowinek technologicznych, zarówno w życiu codziennym, jak i pracy trenera – na przykład fakt korzystania z GPS-u zamiast własnego wyczucia przestrzeni, podczas dojazdu na miejsce konferencji. Faktycznie, pomaga i ogłupia zarazem, pełna zgoda. W dyskusji z dziennikarzem Łukaszem Wiśniowskim Michniewicz mówił o groźbie lekkiego zachłyśnięcia się nowinkami, którą dostrzega w naszym zawodzie (nieco paradoksalnie, bo przecież wszyscy słyszeli o wykorzystywanych przez niego dronach), przeroście formy nad treścią, wytwarzaniu niezliczonej ilości wiedzy o meczu czy treningu i problemach, które mogą się w związku z tym pojawiać – między innymi zagubienie się trenera w ilości informacji, czasem abstrakcyjnej wiedzy.

Newsletter